Lamenciara. Wieczna męczennica. Etatowa ofiara własnych decyzji. Jej naturalne środowisko to TikTok, gdzie zalewa widzów potokiem łez, grając w nieskończoność kartą „porzuconej matki”. Zły ojciec nie płaci, nie dzwoni, nie chce widzieć dziecka – standardowy repertuar. I rzesze obcych ludzi mają jej współczuć, karmić jej ego lajkami, bo przecież on ją skrzywdził.
Jak sobie pościelisz, tak sie wyśpisz.
G. Wplny
Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Przypomnij sobie, jak to się zaczynało. Nudził cię facet, który rano wstaje do pracy, a wracając, robi zakupy. Chciałaś fajerwerków. Chciałaś błysku, adrenaliny, tego typa, co potrafi rozkręcić imprezę, ale nie potrafi stworzyć stabilizacji. Liczył się urok, gadane, dobre auto. A że brakowało planu na życie? To wtedy nie miało znaczenia.
Sama wybrałaś chaos zamiast spokoju, toksyczny ogień zamiast ciepła. A teraz, gdy ten ogień spalił wszystko, siedzisz, ryczysz i szukasz winnych wszędzie, tylko nie w lustrze. Ten popiół spadł na was wszystkich, również na dziecko, które stoi w środku tego pobojowiska.
Prawda jest taka, że to dziecko nie potrzebuje twoich publicznych żali, ani nie jest narzędziem do twojej zemsty. Ono potrzebuje dorosłych, którzy dojrzeją, zanim zniszczą jego świat do końca. Twoje nagrania to nie walka o sprawiedliwość, to tylko karmienie własnego narcyzmu i potrzeba bycia główną bohaterką swojego nieszczęścia. Niektórzy najwyraźniej wolą dramat niż dorosłość.




